img_1747

W drodze po lepsze życie

Dzisiaj podzielę się z Wami nieco prywatną częścią mojej zawodowej drogi. Drogi która chyba nie prowadzi na skróty a na domiar złego jest zawsze pod górkę. Czyli drogi rozwoju, wzrastania, uczenia się, każdy nazwie to inaczej. Dla mnie jest to drogą którą każdy musi przejść po to żeby w życiu robić coś dobrze, czy też zawodowo. Tak samo było ze mną, chociaż nie zawsze rozumiałem że droga sama w sobie też jest lekcją i dzisiaj nieco więcej o tym.
To był rok 2011, dokładnie wrzesień. Przygotowywałem się do wyjechania do Warszawy, po to żeby pomieszkać, zobaczyć, a kto wie może zostać, albo nie zostawać i jechać dalej. Ciągnęło mnie do świata jak nigdy wcześniej. Oczywiście wyjazd był podszyty nie tylko chęcią zmiany otoczenia i miejsca zamieszkania, ale również dostania życiowej szansy od „losu”, jak każde poszukiwanie i to miało cel.Miała to być moja droga na skróty do zostania zawodowym fotografem. Oczywiście szansa nie nadeszła a ja z tej lekcji wyciągnąłem bardzo ważną naukę. Szanse nie przychodzą, szanse się tworzy. No i tak mijały najpierw dni, później miesiące w fascynującej mnie na początku i męczącej na końcu Warszawie. W miedzy czasie poznałem Olę która jest moją żoną, a która tez pochodzi ze Śląska i to chyba było najlepsze co się wydarzyło dla mnie w Warszawie. Ale wracając do samych szans jakich się spodziewałem po tak wielkim mieście, po czasie wiem że nie zrobiłem nic żeby takie szanse się pojawiły, przynajmniej tak mi się wydawało przez długi czas. Nie chciałem iść do dużego studia fotograficznego i latać ze statywami bo czułem że to mnie nie rozwinie, chciałem zrobić to sam, po swojemu. Ale za to poznawałem ludzi. Ci którzy mnie znają wiedzą że moją wielką pasją oprócz fotografii jest szeroko rozumiane mówienie i jak to z każdą pasją, rozwijam się w tym zakresie. Więc tak sobie mówiłem, rozmawiałem i opowiadałem, przypominając każdemu że oprócz tego że wówczas pracowałem na etacie, fotografuję. W miedzy czasie wróciłem już razem z Olą na Śląsk do naszego rodzinnego miasta Tarnowskich Gór, ponieważ zrozumiałem jedną rzecz, nie muszę mieszkać i żyć w Warszawie żeby pracować jako fotograf na całym świecie! I to był prawdziwy przełom mojego myślenia o całej branży, a co ważne nie myliłem się 🙂 Oczywiście w dużych miastach należy bywać, czasem nawet na dłuższy okres. Poznawać ludzi z branży i opowiadać im o sobie, pozostawić po sobie miły ślad w pamięci, to już nawet jako człowiek a nie fotograf, warto dołożyć starań żeby nas dobrze zapamiętano. Potem rzeczy zaczynają się już dziać same, dzwoni telefon i słyszysz „Cześć tutaj K… gdzie teraz mieszkasz? Na Śląsku? Świetnie bo mam zlecenie dla ciebie”. Teraz już wiem że nie ma drogi na skróty, czegokolwiek byśmy nie zaczynali w życiu robić.
„Wszystko jest trudne, kiedy zaczynasz się tego uczyć. Wszystko jest łatwe kiedy przejdziesz przez poziom trudności”

Na koniec zostawiam Wam kilka zdjęć z ostatnich lat:

Podczas tworzenia zdjęć do przewodnika po Warszawie rok 2011

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA
KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Sesja wizerunkowa rok 2012
dsc02399

Sesja beauty rok 2013
dsc03856

Mój pomocnik rok 2014
dsc_0278_1

Sesja komercyjna, Hiszpania rok 2017

DCIM105GOPRO
DCIM105GOPRO

Pamiętajcie:
img_1747

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *